Powieść rozgrywa się w schyłkowym PRL i śledzi jeden dzień pisarza, którego opozycja namawia do samospalenia pod Pałacem Kultury. Bohater porusza się po Warszawie pełnej absurdu, strachu i politycznej stagnacji. Konwicki łączy satyrę na system z pytaniem o sens gestu ofiarnego.